niedziela, 2 kwietnia 2017

Forest walk...


Wiosna trwała tydzień i zaraz przerodziła się w prawdziwe lato. Oczywiście nie mam zamiaru narzekać na to, że wczoraj termometry pokazywały 25°C, ale wcale nie byłabym rozczarowana, gdyby było trochę więcej rześkich i słonecznych dni. 

Uwielbiam naszą rodzinną miejscowość przede wszystkim za otaczającą ją przyrodę. Właśnie jestem w punkcie swojego życia, w którym równo jego połowę spędziłam na wsi i połowę w mieście. Wrocław jest cudowny i jest w nim coś, co sprawia, że traktuję go, jak swoje miejsce na ziemi. Mimo to, gdyby pojawiła się możliwość powrotu w rodzinne strony, to pewnie nie zastanawiałabym się długo. 
W mieście brakuje mi przestrzeni.... Ale nie tej w mieszkaniu - bo mogłabym bez problemu spędzić swoje życie z B. na kanapie w kawalerce - ale właśnie tej na zewnątrz. Dla czegoś takiego mogłabym bez żalu zrezygnować z codziennych uroków miasta. Przynajmniej tak mi się teraz wydaje, że biblioteczka i hamak w ogrodzie byłyby mi w stanie te uroki zrekompensować.




Parka wreszcie doczekała się idealnych dni. Niestety nadaje się tylko na chłodne przedpołudnia przy bezchmurnym niebie. Nie przewidziałam tego, że nawet futerkowe obszycie nie zastąpi brakującej części rękawa. Więc chociaż wygląda na ciepłą, to w rzeczywistości taka nie jest. 

parka - no name|  sunnies - chloe | rainboots - tommy hilfiger |  jeans - ck |







Pozdrawiam i do następnego!
A.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...