środa, 11 maja 2016

Gdzie kupujemy perfumy?

"Perfumy to niewidoczny, ale niezapomniany i niedościgniony dodatek. 
Są zapowiedzią przybycia kobiety, pobrzmiewają jeszcze, gdy ona już odeszła."
Coco Chanel

Każda z Was z pewnością ma swój ulubiony zapach. Co ciekawe upodobania zapachowe, podobnie jak i smakowe z czasem mogą ulegać zmianie. Mam perfumy, których zapach od zawsze mnie fascynował i jest to Eden Cacharel'a oraz takie, które kiedyś wydawały mi się mniej interesujące, a teraz są jednymi z moich ulubionych, jak Modern Muse od Estée Lauder. Lubię mocne i wyraziste zapachy, więc te drugie wcześniej uważałam za zbyt delikatne. Oprócz tego zawsze staram się mieć w torebce jakiś "podręczny zapach", który ma działaś odświeżająco w ciągu dnia - obecnie jest to widoczny na zdjęciu Hugo Boss.




Zapach to element naszej tożsamości. Potrafi powiedzieć tyle samo o człowieku, co ubranie. Działa na zmysły. Uspokaja lub pobudza... Jednym słowem pełni wiele funkcji, nad którymi na co dzień w ogóle się nie zastanawiamy. Nie bez powodu ludzie bardzo szybko nauczyli się zamykać go w bajecznie wyglądających butelkach, których ceny często przyprawiają o zawrót głowy.



Skoro już jesteśmy przy cenach, to napiszę kilka słów o tym, gdzie warto kupować perfumy. Odpowiedź niby prosta - w perfumeriach. Ostatnio powstaje ich coraz więcej, a co ciekawe oferta wielu z nich dostępna jest wyłącznie w internecie. W tym miejscu dochodzimy do sedna mojej wypowiedzi, ponieważ chciałam Was namówić na zakupy i udowodnić, że perfumeria internetowa niczym nie różni się od tych, które odwiedzacie w galeriach handlowych. Oczywiście powiecie od razu, że przez internet nie można nic powąchać, a dla niektórych z Was wycieczka do sklepu z perfumami, to jak.... pielgrzymka.... spacer po ogrodzie.... wycieczka do krainy czarów.... czy inny tego typu rytuał, którego jako człowiek oszczędny i praktyczny nigdy nie zrozumiem - no offence. Wszystko to oczywiście jest prawdą, ale jeżeli już wiecie konkretnie, które perfumy, kosmetyk.... etc. chcecie nabyć, to przejrzycie najpierw oferty sklepów internetowych. Pamiętam, że sama na początku byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tematu. Zniżki sięgające niemal 50% ceny oferowanej za perfumy damskie w sklepach stacjonarnych... brzmi podejrzanie - coś musi być nie tak, prawda? Mimo wątpliwości postanowiłam złożyć jedno zamówienie na tzw. "próbę" i... od tamtego czasu stacjonarne perfumerie odwiedzam tylko wtedy, kiedy chcę wybrać jakiś kosmetyk, którego nie próbowałam nigdy wcześniej.
Jednym z tego typu internetowych przybytków jest sklep e-glamour. Znajdziecie tam nie tylko perfumy, ale także wiele innych kosmetyków przeznaczonych do makijażu, a także pielęgnacji twarzy i ciała. W każdym tygodniu dodatkowo organizowane są promocje. Można wybrać dogodne dla siebie formy dostawy i płatności. Chyba nie ma wśród Was takich osób, które mają ogólne obawy na temat tego, czy paczka w ogóle przyjdzie. A jeśli są, to zawsze możecie skorzystać z opcji płatności przy odbiorze.
Na koniec najważniejsza wątpliwość - jakość. Czy to "takie" same perfumy, jak w stacjonarnych perfumeriach? Z moich doświadczeń wynika, że tak - nie widzę żadnej różnicy. Zrobiłam też mały rekonesans wśród moich znajomych i wszyscy zgodnie potwierdzają, że do tej pory nigdy nie rozczarowały ich takie zakupy. Po co więc przepłacać? Pamiętajcie, że cena poszczególnych produktów, to składowa wielu różnych elementów. Koszty prowadzenia stacjonarnych sklepów są ogromne, a w ostatecznym rozrachunku i tak przerzucane są na konsumentów. Cena niższa o 30% nie powinna więc budzić żadnych podejrzeń, ponieważ jest to standard wynikający z niższych kosztów dystrybucji. Natomiast 50% od ceny oferowanej przez stacjonarne sklepy, to tak naprawdę promocja w wysokości niecałych 30 % liczonych od opisanego standardu oferowanego przez sklep internetowy. Żadna wyższa matematyka, po prostu trzeba to sobie uświadomić.



Mam nadzieję, że udało mi się chociaż trochę przekonać do zakupów w perfumeriach internetowych te z Was, które do tej pory nie korzystały z tego typu sklepów. Na koniec chciałam jeszcze zwrócić Waszą uwagę na małe DIY (lub jak kto woli - ikea hack), które zrobiłam z popularnym modelem toaletki - gipsowy dekor na ramie lustra i wymiana ciemnych gałek na kryształowe miały dodać jej nieco indywidualności. Z naciskiem na "nieco" rzecz jasna. 

Pozdrawiam i do następnego, 
A.

2 komentarze:

  1. mam totalnego bzika na punkcie perfum !! od tych najtańszych po drogie:D zapach to coś co okresla wszystko-strój, nastrój.... do kazdej okazji jest inna nuta;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...