wtorek, 23 lutego 2016

Naklejki ścienne od tenstickers.pl

Cześć!
Dzisiaj słów kilka o naklejkach ściennych. Od dawna chodził za mną pomysł na tego typu dekorację, ale ciągle nie miałam pomysłu, w którym konkretnie miejscu miałabym ją umieścić i co najważniejsze - co miałaby ona przedstawiać. Bardzo podobają mi się naklejki z napisami (tym bardziej, że można je dowolnie spersonalizować i zaprojektować zgodnie z własnym pomysłem), jednak nie mogłam dojść do porozumienia z B., jakiż to cytat bądź fragment tekstu miałby wejść na stałe do naszej codziennej przestrzeni... I tak - przez długi czas - pozwoliłam sobie odwlekać ten pomysł, aż w końcu moje ścieżki skrzyżowały się z firmą tenstickers.pl

Przyznam się, że przejrzenie całej oferty zajęło mi chwilę. Na szczęście na ich stronie filtry wyszukiwania skomponowała jakaś "mądra głowa", więc mogłam łatwo wyselekcjonować to, co mnie interesuje najbardziej i tym samym wyeliminować produkty, które obecnie mnie nie dotyczą np. naklejki dla dzieci. Chociaż - mówiąc w tajemnicy - nawet tam zajrzałam z ciekawości i trochę mnie wzięło na wspominki... kiedy byłam mała, wyklejałam ścianę pokoju postaciami z bajek, które wycinałam z jakiś gazet dla dzieci (których nawiasem mówiąc nie było zbyt wiele). A teraz? Teraz można zamówić naklejkę lub fototapetę, fundując dziecku jego ulubioną postać w wymiarach zajmujących całą ścianę. Rewelacja! Ale wracając do moich wyborów...

Najbardziej podobały mi się naklejki mapy i miasta. Ostatecznie wybór podyktowany był w dużej mierze NIETYPOWYM MIEJSCEM, które sobie wybrałam. Jak widzicie poprzeczka była postawiona wysoko. Co zrobić żeby urozmaicić przedpokój i zabezpieczyć ścianę tuż nad ławką? Dodajmy jeszcze do tego, że naklejka miała się łamać i przechodzić również na boczną ścianę. Kombinowałam... mierzyłam.... i w końcu połączyłam wszystko, co chciałam. Funkcjonalność, ładny wygląd, wzór - odpowiedni do nietypowego układu pomieszczenia i co najważniejsze - sensowność. Czym jest dla mnie "sensowność" mojej naklejki? Tym, że w korytarzu, położonym w mieszkaniu, położonym w budynku, położonym przy ulicy, położonej w mieście o nazwie Wrocław - zagościła na stałe panorama Wrocławia, w którym jest zakochana od wielu lat :) 

Nie jest to już więc zwykła naklejka. Nie jest to też wzór, który akurat jest trendy. Jest to coś, co w jakiś sposób zawsze będzie mieć dla mnie sens. Zachęcam Was do takich wyborów. Jesteście fankami Paryża? Niech to będzie panorama z wieżą Eiffla. Lubicie samochody? Wybierzcie naklejkę ze swoim wymarzonym. Zaczytujecie się w Tolkienie? Na Waszej ścianie z pewnością świetnie będzie prezentował się tekst z "pierścienia władzy". A może macie własne ulubione zdjęcie? Jeśli Wasze naklejki będą dla Was nośnikiem jakiś pozytywnych emocji... wspomnień... to nie musicie się martwić o to, że szybko Wam się znudzą. Taki zakup, na pewno będzie strzałem w dziesiątkę.

Paczka przyszła ekspresowo. Wraz z naklejką otrzymujecie próbkę tworzywa, z którego wykonana jest naklejka oraz instrukcję obsługi. Przyznam się szczerze, że miałam wielkie obawy, czy poradzę sobie z umieszczeniem naklejki na ścianie i czy na powierzchni naklejki nie zrobią się przez moją nieporadność pęcherze z powietrzem. Mimo tych obaw, nie byłam dość cierpliwa, żeby poczekać na pomoc B. i postanowiłam zabrać się za to sama... Zaczęło się w porządku, ale oczywiście już po chwili tego żałowałam, bo zaczęło mi brakować rąk. Karciłam się w myślach kilkukrotnie, no ale jak już się coś zaczęło, to trzeba teraz dokończyć. Po paru próbach w końcu udało mi się przykleić całość.

Nie zdzierałam jeszcze wierzchniej warstwy ochronnej, ale pod palcami już czułam miejsca z powietrzem, które mnie bardzo niepokoiły. Producent zapewniał, że proces naklejania jest prosty i że po wygładzeniu naklejki nie będzie żadnych pęcherzyków powietrza. Niepewnie... powoli.... zaczęłam gładzić naklejkę, dociskając ją do ściany, a następnie przystąpiłam do usuwania ochronnej warstwy papieru. Jakaż była moja radość, gdy okazało się, że wszystko jest idealnie. Naklejka wyglądała świetnie i od razu widać, że jest porządnie wykonana. Sukces z pewnością nie był zasługą moich zdolności w głaskaniu ściany, tylko sekret tkwi w naklejce... Ale i tak mogłam chodzić dumna przed nosem B., że poradziłam sobie sama z tym "arcytrudnym" zadaniem. 


Mam nadzieję, że efekt Wam się podoba, a gdyby ktoś z Was był zainteresowany naklejkami na ścianę, to szczerze polecam naklejki tej firmy!

Pozdrawiam i do następnego!
A.

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny efekt, musze przejzec inne wzory, moze cos mnie zainspiruje ;) pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda to naprawdę ciekawie,sama się zastanawiałam nad naklejkami, ale chyba bardziej mnie ciągnie do dekoracji w 3D.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...