niedziela, 13 grudnia 2015

DIY... okrągły stół

Dawno nie było żadnego wpisu o meblowych metamorfozach, dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was relację z przemiany mojego najtrudniejszego - jak dotąd - dzieła. Mieszkanie zapełnia się coraz bardziej, ale końca meblowania wciąż jeszcze nie widać. Jesteśmy świeżo po remoncie sporej części mieszkania, więc w kwestiach wyposażania go w potrzebne meble i sprzęty posunęliśmy się znacznie do przodu. Z każdą kolejną rzeczą zastanawiam się, kiedy skończy się to towarzyszące mi od kilku lat planowanie i.... mam nadzieję, że ta chwila nie nastąpi jeszcze długo, bo zabawa w domowe "DIY", daje mi wiele frajdy. 


Zawsze wiedziałam, że chcę mieć okrągły stół. Przy ograniczonym metrażu bardzo ważne są zasady ergonomicznego wykorzystania dostępnej przestrzeni. Zalet okrągłego stołu jest wiele, ale dla mnie najważniejsze jest to, że każdy siedzący wokół widzi dobrze wszystkich siedzących (co ułatwia prowadzenie dyskusji), a poza tym wszyscy mają swobodny dostęp do tego, co stoi na środku. 

Pracy było wiele... Umęczyłam się tak bardzo, że musiałam skorzystać z pomocy B. Najtrudniejsze - jak zwykle - było pozbycie się wierzchniej warstwy lakieru, która na samym blacie miała dobrych kilka milimetrów. Usunięcie czegoś takiego papierem ściernym oznaczałoby pracę na dwa lata, a ja lubię jak robota idzie szybkim tempem. Na szczęście mój tato zadbał o to, żebym oprócz klasycznego wykształcenia młodej damy, nabyła praktyczne umiejętności garażowego pomagiera (w końcu w życiu trzeba być wszechstronnym :P ), do których można zaliczyć ściąganie farby/lakieru "na gorąco". Mieliśmy z B. trochę ułatwioną sprawę, bo pożyczyliśmy od znajomego zgrzewarkę, ja natomiast uczyłam się fachu posługując się palnikiem, po którym do dzisiaj mam ślad na lewym kciuku. Ze zgrzewarką praca poszła sprawnie. Przy wykorzystaniu tej metody musicie uważać, żeby nie stopić za mocno lakieru (uważajcie też żeby się nie zapalił!). Do efektów ubocznych należy też zaliczyć wydzielający się przy tym ostry zapach, dlatego najlepiej pracować w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Lakier wystarczy lekko podgrzać i podważać szpachelką. Powinno iść gładko. Papier ścierny również się przyda, bo po pozbyciu się lakieru, całość należy dokładnie zmatowić. 



O wyborze farby pisałam już wielokrotnie, więc po szczegóły odsyłam do innych postów. W skrócie - wszystko zależy od tego, jaki efekt krycia chcielibyście uzyskać. Farby do drewna są transparentne. Ich zadaniem jest nadać drewnu kolor i jednocześnie nie zakryć jego słoi. Nie na taki efekt liczyłam. Chciałam uzyskać pełne krycie, dlatego wybrałam kryjącą farbę uniwersalną do drewna i metalu, którą nałożyłam trzeba warstwami. 



Całość spełniła moje oczekiwania i doskonale skomponowała się z krzesłami, których metamorfozę możecie zobaczyć we wcześniejszych postach. 

Nie poprzestaliśmy jednak na samym malowaniu. Długo myślałam o tym, co zrobić z blatem. Jakoś nie wyobrażałam sobie okładania stołu obrusem, a do tego martwiłam się, czy w trakcie użytkowania farba nie będzie ulegać zniszczeniu. Tak oto narodził się pomysł z szybą i powiem Wam, że to był strzał w dziesiątkę. Korzystamy ze stołu już dobrych kilka miesięcy, które przekonały mnie, że szyba uchroniła mebel przed niejednym uszkodzeniem. Do tego jest bardzo łatwa w utrzymaniu czystości, a pod nią można ulokować np. zdjęcia lub tak jak ja - dziergane serwetki. 


Pozdrawiam i do następnego!
A.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...