niedziela, 30 sierpnia 2015

Last weekend of summer...



Nie mogę uwierzyć, że to już koniec sierpnia. Nie wiem skąd w mojej głowie to rozczarowanie, skoro dla mnie od przyszłego tygodnia nic się nie zmieni. Chłodne wieczory i ranki zwiastują jesień i pewnie dlatego wzdycham tęskno do dni, kiedy wentylator chodził w dzień i w nocy. Na szczęście ten ostatni weekend pozwala pożegnać wakacje w prawdziwie letnim stylu. Wiązane sandałki kojarzą mi się ze szkołą średnią, kiedy obowiązkowym wyposażeniem były rzymianki, które kupowałyśmy z koleżankami od przyjeżdżających do Wrocławia górali. Pamiętam, że po zakupie nowych smarowałyśmy całe buty oliwką i dopiero po takim zabiegu buty nadawały się do użytku. Te, które mam na nogach kupiłam za 39 zł (!) na wyprzedażach w Mango. Są bardzo wygodne, a oryginalny wygląd pozwala na ich wykorzystanie również do bardziej eleganckich stylizacji.














buty/shoes - mango
torebka/bag - michael kors 
bluzka/shirt - zara
spodenki/shorts - h&m
okulary/sunglasses - marc jacobs
bransoletki/bacelets - kari


Pozdrawiam i do następnego!
A.

piątek, 28 sierpnia 2015

cobalt - la terra incognita

Właśnie odkryłam na moim komputerowymi wysypisku inspiracji, które staram się zawsze zapisywać, jak tylko natknę się na coś interesującego w sieci, że nazbierałam kilka zdjęć, których zadaniem było zbliżenie mnie do koloru kobaltowego. Tak... tak... wszystko się zgadza kobaltowego. W tym roku dwukrotnie byłam druhną, a że druhny ubierają się pod dyktando panny młodej, to przyszło mi spędzić jedną imprezę w niebieskiej sukience. Zanim to jednak się stało musiałam przebiec dwa kółka po internetowej bieżni i przekonać samą siebie, że żywe kolory, to przecież nic strasznego. Do tej pory uważałam, że poza legendarnymi szpilkami od Manolo Blahnika, które Sarah Jessica Parker jako Carrie Bradshaw miała ubrane w dniu swego ślubu w filmie "Sex and the city", nie mam więcej miejsca na tego typu odcienie. Poniżej krótki spacer po mojej kolorystycznej ziemi nieznanej...












źródło:pinterest.com

środa, 26 sierpnia 2015

Croatia part III - Krka

 
Będąc w Chorwacji każdy powinien zobaczyć Park Narodowy Krka. Jest to malowniczy teren położony wzdłuż rzeki Krka, która w kilku miejscach złamana została przez urzekające wodospady. Ruch turystyczny jest tutaj bardzo natężony, dlatego miejsce to przez lata bardzo wyewoluowało w kierunku zaspokajania potrzeb zwiedzających. Przy największym wodospadzie można więc zjeść, kupić pamiątki i rozłożyć się na leżakowanie.  





Po tygodniu spędzonym na kąpielach w słonej wodzie, kąpiel w rzece była bardzo miłą odmianą. Oczywiście zależy, co komu bardziej przeszkadza, czy uczucie oblepiającej całe ciało soli, czy też przenikający wszystko zapach rzecznej ryby. Stwierdziłam, że chyba wolę jednak sól...



Oczywiście pobyt Krka to nie tylko kąpiele, a przede wszystkim kontakt z przyrodą o pięknie, które po prostu zapiera dech. Woda czysta jak kryształ, roślinność o gęstości amazońskiej dżungli i widoki, których nie zobaczycie w żadnym innym miejscu w Chorwacji.





Do Krka można przyjechać samochodem lub przypłynąć statkiem. Podczas moim pobytów w Chorwacji przetestowałam obie te trasy i zdecydowanie polecam tą statkiem, ale tylko pod warunkiem, że odległość do przepłynięcia jest w miarę rozsądna. Z moich obserwacji wynikało, że rejsy do Krka są oferowane wzdłuż całej Dalmacji. Stąd moja uwaga o odległości, ponieważ nie wiem czy chciałabym płynąć na turystycznym kutrze np. przez 80 km.




Park otwarty jest dla zwiedzających przez cały rok. Obojętnie więc kiedy będziecie w Chorwacji, zawsze możecie wygospodarować dzień na zwiedzanie Krka. Dla tych, których nie interesują kąpiele istnieje możliwość zwiedzenia położonych na rzece młynów wodnych oraz budynków, w których odbywają się pokazy tradycyjnego rzemiosła. Można też popłynąć na wyspę położoną na środku rzecznego jeziora Visovac i zwiedzić znajdujący się tam od XV wieku franciszkański klasztor. Atrakcji nie zabraknie tutaj nawet dla najbardziej wymagającego turysty.

Pozdrawiam i do następnego!
A.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Laila...


Wiązane gladiatorki to mój absolutny faworyt w tym sezonie. Ten model - Laila - kupiłam na deezee.pl
Ogólnie im więcej sznurków i wiązania, tym bardziej mi się podobają. Neutralne kolory pozwalają założyć tego typu obuwie praktycznie wszędzie, nawet do pracy. W tym secie zamiana szortów na ołówkową spódnicę sprawiłaby, że całość stałaby się zwyczajnym office'owym look'iem. Zazwyczaj nie lubię łączyć eleganckich dodatków ze sportowymi ubraniami, ale krótkie spodenki wpisane są na stałe w sportowe trendy i nic już na to nie poradzę, a upały przecież jakoś znieść trzeba. 

Połączenie szortów i kamizelki zawsze kojarzyło mi się z wyglądem włóczykija. Dosyć aktualna propozycja, ponieważ mamy lato, czyli czas w którym motyw podróży powinien być naszą naturalną inspiracją.













 buty / shoes - deezee Laila
koszulka / shirt - danhen
kamizelka / vest - mohito
naszyjnik & okulary / neklace & sunnies - reserved
torebka / bag -  milano marittima
spodenki / shorts - no name
 















 
Pozdrawiam i do następnego!
A.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...