czwartek, 28 maja 2015

List o M.

"Mamo! Mamo! Maaaaamoooo!" pamiętam doskonale, jak stałam w korytarzu naszego starego domu i wołałam stojącą przed lustrem w łazience mamę, która zupełnie na mnie nie reagowała. Brak reakcji oznaczał jedno  - coś robię źle. Zamyśliłam się wtedy chwilę i przechyliłam głowę na bok - niczym mały piesek - i pytający wzrok wbiłam w swoją rodzicielkę. Popatrzyła na mnie spokojnie, odłożyła grzebień, którym właśnie dokończyła robić fryzurę a'la Farrah Fawcett z Aniołków Charliego, przykucnęła przede mną  i miękkim głosem powiedziała: "Ja nie jestem mama - jestem mamusia". Pomimo młodego wieku zawstydziłam się po tej uwadze, bo dotarło do mnie, że właśnie przejęłam maniery kolegów z podwórka, a Ona złapała mnie na gorącym uczynku. 


Mamusia... Wyobraźcie sobie osobę, która Was nigdy w życiu nie zawiodła, na której mądrość i wyrozumiałość zawsze możecie liczyć, która bez względu na wszystko, jest zawsze po Waszej stronie. Taka właśnie jest Ona. Życie sprawiło, że nasze relacje bardzo szybko przekształciły się w partnersko - koleżeńskie, ale pamiętam dobrze jak to było, gdy byłam mała. Trudno określić tę mieszankę, którą stosowała wobec mnie mama. Z jednej strony pełna dyscyplina, która wiązała się z bezwzględnym posłuszeństwem, grzecznością i poświęcaniem się nauce, a z drugiej spontaniczność i realizowanie wszystkich moich pomysłów, marzeń i zachcianek. Miałam być grzeczna i dobrze się uczyć, a w zamian za to już w podstawówce był drugi kolczyk w uchu, potem w pępku i czerwone włosy, gdy wyjeżdżałyśmy na wakacje ;) Wymagania i cele, które przede mną stawiała zawsze sięgały wysoko, ale zawsze też miałam poczucie, że ktoś stoi za mną, wspiera mnie i kibicuje wszystkim moim krokom. Bardzo szybko ośrodek decyzyjny związany z moimi poczynaniami przesunęła z siebie na mnie. To zadziwiające jak krótka jest droga pomiędzy wyborem, co założyć na siebie na pasowanie pierwszoklasisty, a na jakie studia pójść. Dzisiaj jestem Jej bardzo wdzięczna, za to że od najmłodszych lat uczyła mnie odpowiedzialności i stopniowo pozwalała mi decydować o wszystkich sprawach związanych z moją osobą. Nigdy nie narzekała. NIGDY nie narzekała na mnie. Nigdy nie usłyszałam wyrzutów, że jestem niewdzięczna albo że wszystko mi poświęciła. A wiem przecież, że poświęciła właściwie całe swoje życie.

Dzisiaj kiedy już założyłam swoją rodzinę i mieszkamy daleko od siebie oczywiście prawi mi kazania, że zbyt rzadko się widujemy i że tęskni, ale taka chyba życiowa rola każdej matki. Jako dorosła kobieta zaczynam też lepiej ją rozumieć i jeszcze bardziej doceniać. W moim zabieganym życiu często na wiele rzeczy brakuje mi czasu i wtedy też Ona przychodzi z pomocą, wspierając mnie nawet wtedy, kiedy się ze mną zupełnie nie zgadza :)


Dziękuję Ci - za to Twoją dobroć, szczerość i miłość. Mogę mieć tylko nadzieję, że sama też kiedyś będę tak wspaniałą matką - ups.... Mamusią.

A.

niedziela, 24 maja 2015

Grant Cowan

Grant Cowan to urodzony w Australii współczesny artysta zajmujący się ilustrowaniem mody. Po otrzymaniu dyplomu na kierunku "Fashion Design" przeniósł się do Europy - do Londynu, żeby rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Tutaj jego kariera nabrała tempa i w krótkim czasie mógł pochwalić się współpracą z najbardziej znanymi modowymi pismami, takimi jak Harpers Bazaar, Vogue czy Red. W swoich pracach często nawiązuje do mody lat 40` i 50`.



 Zazwyczaj nie lubię, gdy ilustracje są tak "dosłowne". W zasadzie nie potrzebuję detali, czy wyrazistych twarzy. Tutaj jednak od razu zobaczyłam to "coś" i zaczęłam sobie wyobrażać wnętrze eleganckiego butiku, z białymi pikowanymi kanapami w stylu cherterfield, gdzie po zakupach klientki częstowane są filiżanką pysznej kawy... I nie są to wcale wydumane wizje, bo mamy we Wrocławiu kilka takich miejsc. Jednym z nich jest butik Victor, który mijam codzienne w drodze do pracy. Myślę, że jego eleganckie jasne wnętrze doskonale dopełniłyby wiszące na ścianach ilustracje, wykonane przez Cowan'a.





Na koniec dodam jeszcze tylko, że bardzo żałuję, że Cowan na swoje miejsce pobytu nie wybrał jakiegoś polskiego miasta. Co jakiś czas obserwuję na FB warsztaty, które organizuje dla ludzi interesujących się tematyką ilustrowania mody. Na pewno miło byłoby się na nich znaleźć i posłuchać chwilę mistrza. 

foto: pinterest.com

Chciałam Wam jeszcze podziękować za udział w mojej akcji GIVEAWAY.  Jest mi też niezmiernie miło, ponieważ rośnie liczba obserwujących, którzy ostatecznie nie biorą udziału w walce o torebkę. 
Dziękuję Wam raz jeszcze i do zobaczenia w kolejnym poście :)

A. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...