niedziela, 15 lutego 2015

New in...

Na tegoroczne wyprzedażowe zakupy wybrałam się baaardzo późno, bo pod koniec stycznia, ale mimo to jestem bardzo zadowolona z ich efektów. Najbardziej chyba cieszę się z tego, że kupuję coraz mniej rzeczy. Dzięki temu z mojego konta nie wycieka gotówka na "niewiadomoco" a szafa jest dla mnie samej bardziej przejrzysta i... czytelna, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Oczywiście w chwili gdy - pełna dumy - podzieliłam się tymi "błyskotliwymi" spostrzeżeniami z moją mamuśką, to w trzech prostych ruchach spuściła ze mnie powietrze i kreśląc palcem kółko na czole zasugerowała, że to mogłaby być prawda, gdyby nie te foliowe worki na śmieci, upchane ciuchami, które zalegają w moim pokoju w rodzinnym domu. Cholera! Łapię się na tym, że całkowicie o nich zapominam... Prędzej czy później, będę musiała się z nimi rozprawić. Największy okres "zbieractwa" zaliczyłam na studiach i to z tamtego okresu pozostało mi najwięcej ciuchów. Te worki, to teraz dla mnie taka przestroga, żeby nie wpadać w wir bezsensownych zakupów.

botki   zara

                                 calvin klein                                                                   orsay



                                                                        kapelusz mohito







                  apaszka  h&m                                                                     naszyjnik  reserved    

               
płaszcz    zara                             kurtka  michael kors



kozaki zamszowe guess via sarenza.pl

5 komentarzy:

  1. Botki z Zary najlepsze!


    Zapraszam na nowy post:
    http://alanja.blogspot.com/2015/02/pare-sow-o-piecdziesieciu-twarzach.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zakupy! Kapelusz mam ten sam. Dobry wybór!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kalosze od dłuższego czasu za mną dreptaja:) fantastyczne te Twoje! Chyba w tym roku tez zainwestuje w takie buty!
    Wybrałaś klasyczne rzeczy, ktore bez wątpienia posłużą Ci długo:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...