wtorek, 6 stycznia 2015

2014 review....

Miniony rok był dla mnie dosyć intensywny i pełny różnych ważnych zdarzeń. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i na których zawsze mogę liczyć. Zapraszam Was na krótki przegląd tego, co działo się w tym czasie na blogu.

Pamiętacie posta my wedding dresses ? Po pierwsze i najważniejsze, ukoronowaliśmy z B. dziesięć lat naszego wspólnego życia. Wiele osób pyta mnie teraz często "czy coś się zmieniło?". Trudno to wyrazić, ale uważam że takie wydarzenie porządkuje człowieka wewnętrznie i daje mu poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem skąd płynie taka moc. Ktoś, kto świadomie bierze ślub wyznaniowy powiedzieć może ze sakramentu, więc pozostańmy przy tej wersji. Lubię myśleć, że oprócz nas samych są inne dobre siły na tym świecie, niezależnie od tego jak je będziemy nazywać :)



Suknię ślubną już zdążyłam sprzedać. Nie spodziewałam się nawet, że tak ciężko będzie mi się z nią rozstać ;) Została mi jeszcze ta z poprawin, którą widzicie na zdjęciach. Mam nadzieję, że niedługo też uda mi się ją puścić w świat i że przyniesie komuś tyle satysfakcji co mi.

Postanowiłam też podzielić się z Wami jeszcze jedną "pamiątką" z mojego ślubu, która może zachęci Was do zrobienia czegoś niestandardowego w takim dniu. Podczas swojej uroczystości ślubnej zaśpiewałam "Hallelujah" Leonarda Cohena w polskiej wersji tekstowej, którą nieco zmodyfikowałam. Oczywiście, że jest to nieprofesjonalne wykonania i oczywiście, że pojawiają się potknięcia. Pamiętajcie jednak, że to nie jest ważne i liczy się coś zupełnie innego. W tym dniu otaczać Was będą rodzina i przyjaciele życząc wszystkiego co najlepsze, więc nawet jeśli coś nie pójdzie do końca zgodnie z planem, to nie ma się czym przejmować. Naprawdę zachęcam Was, żebyście w tym wyjątkowym dniu podzielili się czymś co Was wyróżnia i zrobili to właśnie dla tej drugiej osoby.

Filmik przygotowali i wrzucili do sieci nasi fotografowie: Kasia i Paweł z wybieramciebie.pl Dopiero po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że licznik wybił już liczbę składającą się z sześciu cyfr. W ciągu kilku miesięcy przekroczył sześciokrotnie moje dwuletnie prowadzenie bloga. No cóż...


Pomimo całego zabiegania związanego z przygotowaniem naszego ślubu i wesela udało nam się z B. zorganizować w drugiej połowie roku dwa wyjazdy: dwutygodniowe wakacje na Krecie (TU) oraz weekendowy wyjazd do Warszawy (TU).



  
Czasu na prowadzenie bloga niestety nie miałam zbyt wiele, ale będę starała się to zmienić. Poniżej przegląd kilku postów...
















Miniony rok, to w mojej szafie "rok dodatków". Już kiedyś chyba pisałam o tym, że dodatki zawładnęły światem mody. Ja temu trendowi całkowicie się poddaję: buty, torebki, biżuteria, okulary, kapelusze... to jest to :)












 
 Moi drodzy,

życzę Wam w Nowym Roku wszystkiego, co najlepsze... żebyście poświęcali się tylko temu, co naprawdę kochacie, otaczali się samymi inspirującymi ludźmi i nie tracili czasu na tych, którzy zupełnie nie zasługują na waszą uwagę... Szczere relacje to podstawa, na której trzeba codziennie budować swoją rzeczywistość. Po pewnym czasie zobaczycie, że wyjdzie Wam to na zdrowie, a w Waszym otoczeniu jest coraz mniej i mniej toksycznych sytuacji. Bądźcie wyrozumiali dla siebie i innych... i nie odkładajcie na później realizacji swoich marzeń.

Dziękuję za uwagę ;)

2 komentarze:

  1. Cudowne zestawy, większosć typowo letnich , tęsknie za latem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne to podsumowanie :) ja też wybrałam Kretę na swoją podróż poślubną :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...