poniedziałek, 8 września 2014

End of summer...

Wrzesień to już jesień. Powtórzę raz jeszcze to, co już kiedyś powiedziałam o tej porze roku - lato się kończy, a ja nie zdążyłam założyć na siebie ponad połowy mojej garderoby. To mnie uczy pewnej prawdy o rzeczywistości, w której żyję i konsumpcjonizmie, który wpaja się wszystkim od najmłodszych lat. Jestem wyznawczynią klasycznych trendów, a w mojej szafie wiele jest rzeczy, które towarzyszą mi od lat. Dlatego też bardzo staram się nie unikać popadania w sezonowe trendy, które niepotrzebnie dodają mojej szafie objętości, a do tego szybko odchodzą do przysłowiowego lamusa. Trzeba zaakceptować fakt, że za trendami nikt nigdy nie nadąży. Dobrym przykładem są gwiazdy, których przecież nie ogranicza pojemność portfela, a i tak co chwilę usłyszeć można złośliwe komentarze na temat poszczególnych elementów ich garderoby, które już nie są "hot".


Jedyna rada, to pogodzenie się z powyższym i wypracowanie własnego stylu. Ubiór powinien wyrażać człowieka. Wiele osób ocenia książkę po okładce i często zanim się nawet odezwiemy, już padnie osąd na nasz temat przeprowadzony właśnie na podstawie naszego wyglądu. Znam wielu ekscentryków, którzy się z tym zupełnie nie liczą, albo przynajmniej tak twierdzą. Nie będę tutaj przeprowadzać analizy ich profilu psychologicznego, bo daleka jestem od osądzania kogokolwiek. Każdy żyje, jak chce:) Chciałabym tylko żeby ubiór Was identyfikował, a jednocześnie żebyście czuli się dobrze we własnej skórze i nie dali sobie wmówić, że Wasz ulubiony kolor lub krój nie jest już na topie. Będzie zawsze!








spódniczka/skirt & top- zara | buy/shoes - jeffrey campbell | torebka/ bag - love  moschino | bransoletka & naszyjnik/ bracelet & necklace - apart beads | okulary/sunnies - chloé

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...