poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Little DIY...


 "Nowe życie" nauczyłam się dawać tylko starym meblom i akcesoriom domowym, bo jeżeli chodzi o ciuchy to jestem zdecydowane beztalencie i wolę polegać na zaprzyjaźnionych krawcowych. Generalnie przyszycie guzika uważam już za wielki sukces. Trochę żałuję braku uzdolnień w tym kierunku, bo babcia wśród swoich wielu zawodów również uprawiała krawiectwo, więc w teorii powinnam mieć to we krwi. We krwi natomiast mam bez wątpienia "psujstwo" i to chyba ono pozwoliło mi przerobić spodnie z dzisiejszego setu :) Zaplamiłam je zapachem samochodowym w olejku. Kojarzycie takie buteleczki dyndające na lusterkach? Chciałam trochę ją rozbujać, żeby zapach był bardziej intensywny i.... katastrofa gotowa. Przeleżały w worku przeznaczonym do wyrzucenia od zeszłego sezonu. Spodnie z dziurami, podobały mi się od dłuższego czasu, a że zrobienie dziur to przecież żaden krawiecki wyczyn, tylko jak powiedziałam "psujstwo", to pomyślałam, że może uda mi się dzięki temu jeszcze je wykorzystać. Et voilà!!















bag - milano marittima / pants - DIY / shoes - zara / top - mohito / bracelet - pandora/ sunnies - chloé/

5 komentarzy:

  1. dzięki "psujstwu (u mnie się na to mówi "graślatość" ;P) masz naprawdę fajną, oryginalną parę spodni!
    a jak one idealnie wprost z tą bluzką wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam połączenie kolorystyczne Twojego zestawu, spodnie wyszły rewelacyjnie i podejrzewam, że nie każdy umiałby je tak ładnie i modnie popsuć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, ja też żałuję, że nie umiem sobie niczego uszyć. Ale popsuć tak fajnie jak Ty też nie potrafię ;)
    Podoba mi się kolorystyka zestawu, jest tak niesamowicie lekko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super, uwielbiam takie potargane spodnie, a bluzka ma śliczny kolor

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...