piątek, 19 grudnia 2014

Outfits for Christmas

Po świątecznym wystylizowaniu mieszkania, czas na rozmyślanie, co spakuję do walizki jadąc do rodzinnego domu na święta. Marzy mi się czerwona sukienka... ale zdaje się, że będę zmuszona zastąpić ją czerwoną szminką, bo niestety żadnej kreacji o odpowiednim kroju i kolorze nie udało mi się jeszcze znaleźć. Święta to dla mnie czas na czerwienie i iskrzące się elementy garderoby. Jeśli nie teraz, to kiedy w ciągu roku znaleźć lepszą okazję na tego typu stylistykę? Poniżej kilka propozycji, które mnie urzekły.

Wesołych! :)












źródło: www.pinterest.com

środa, 17 grudnia 2014

christmas inspiration...

 W tym roku za świąteczne porządki zabraliśmy się z B. dosyć szybko. Ustaliliśmy sobie wcześniej, że 6 grudnia sprzątamy i ubieramy choinkę, a wszystko to odbędzie się przy lekkich drinkach i dźwiękach piosenek Sinatry. Tak też się stało i pomimo tygodniowej gonitwy, udało nam się spędzić nasz "idealny świąteczny dzień". Za szybko? Odpowiadam krótko: nie. Czas leci jak zwariowany, a ja bardzo chciałam napatrzyć się chociaż trochę na choinkę i poczuć świąteczny klimat. Po prawie dwóch tygodniach mogę tylko potwierdzić, że decyzja była dobra :) Oczywiście realizacja takiego planu jest możliwa tylko w przypadku sztucznej choinki lub drzewka w doniczce. Cięte drzewko może nie wytrzymać w dobrej formie do Świąt. My zdecydowaliśmy się na drzewko w doniczce. Nie mam złudzeń, co do tego, że system korzeniowy jest nieuszkodzony, ale trzymam mocno kciuki, że choinka będzie ozdobą mojego salonu przynajmniej do połowy stycznia. 

Mam nadzieję, że w najbliższych dniach uda mi się podzielić z Wami efektami naszej pracy, a tymczasem poniżej kilka świątecznych inspiracji.
















źródło: www.weranda.pl & www.pinterest.com

niedziela, 7 grudnia 2014

La Roche Posay - mój idealny duet na zimę

Dzisiaj krótka relacja o marce, która pomaga mi czuć się dobrze, że swoją skórą w ciągu dnia. Konsystencja, właściwości i przeznaczenia pozornie się wykluczają, jednak gdy ma się cerę o typie mieszanym, to nie ma się co oszukiwać - nie ma kosmetyków uniwersalnych.


Z wyżej wskazanych powodów byłam zmuszona znaleźć "co" co nawilży suche policzki i jednocześnie zmatowi linię "T". Duet widniejący na zdjęciu okazał się być idealnym rozwiązaniem dla moich potrzeb. Krem La Roche-Posay Hydreane BB Creme został stworzony dla skóry wrażliwej i może być stosowany jako podkład albo po prostu jako krem do codziennej pielęgnacji. Latem pewnie byłby dla mnie zbyt "ciężki" ale na zimę sprawdza się idealnie. Jedyny minus to średnie krycie, więc jeżeli ktoś potrzebuje zatuszować niedoskonałości, to produkt ten może okazać się niewystarczający. Natomiast matujący podkład Toleriane Teint doskonale sprawdza się w tych miejscach, które mają tendencję do produkowania większej ilości sebum. Doskonale absorbuje jego nadmiar. Minusem w moim wypadku jest przesuszanie skóry policzków przy codziennym stosowaniu, stąd jak powiedziałam - nie stosuję go na całą twarz. 

Powiem szczerze, że zanim je kupiłam byłam trochę zniechęcona komentarzami, które znalazłam na różnych forach internetowych. Były baaaardzo skrajne, a nigdy nie można mieć pewności, kto tak naprawdę jest autorem opinii. Według mnie najlepiej więc przekonać się o właściwościach konkretnych produktów dosłownie "na własnej skórze". 

Mój test wypadł pozytywnie - oba produkt polecam.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Over the knee boots inspiration...

Jak pisałam w poprzednim poście - wysokie kozaki to moja miłość od wielu sezonów. Mam w swojej kolekcji kilka par, ale jeśli chodzi o ten typ obuwia to zawsze znajdzie się miejsce na kolejne. W tym sezonie dzięki uprzejmości znajomej udało mi się nabyć w sklepie internetowym H&M poniższy model, którym jestem absolutnie zachwycona :)


Bardzo zgrabnie leżą na nodze i co najważniejsze są dopasowane. Gdy tego typu buty są zbyt szerokie, to cholewki nie trzymają się nogi i nieestetycznie zsuwają się w dół. Kolor czarny jest najczęściej spotykany, dlatego będę wypatrywać jasnoszarych albo w kolorze cappucino, jak na poniższych inspiracjach.













































źródło: pinterest.com

sobota, 29 listopada 2014

autumn note...

Dłuuuga to była przerwa, a do tego pełna różnych wyzwań, z którymi poradziłam sobie jak umiałam najlepiej. Często zastanawiam się, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym przed pewnymi zawodowymi wyborami stanęła jeszcze raz. Muszę przyznać, że bardzo mnie cieszy kiedy moja wyobraźnia jest zbyt mała, żeby tworzyć alternatywne wizje mojej przyszłości. Wtedy stwierdzam, że "Ok. Jest ciężko, ale i tak zrobiłabym to wszystko jeszcze raz, bo nie wyobrażam sobie siebie w innej rzeczywistości". Oczywiście mowa tutaj o rzeczywistościach możliwych do osiągnięcia, bo na rozmyślanie o utraconej światowej sławie, wygranej w totka, otrzymaniu w spadku fortuny itp. człowiek trzeźwo myślący raczej pozwolić sobie nie może... Z drugiej jednak strony nie ważne czy coś było możliwe, czy też nie, bo nie ma co oglądać się za siebie. Przeszłość jest jaka jest i nic tam już nowego się nie wydarzy, więc skoro już obrało się jakiś cel, to trzeba go osiągnąć. 

I tak właśnie często siedzę sobie na kanapie z kubkiem kawy, pogrążona w myślach, stawiając podsumowującą kreskę za każdym razem, gdy w moim życiu wydarzy się coś ważnego. Na szczęście B. czuwa - zaraz złapie mnie na lasso i ściągnie na ziemię z tej chmury, na której siedzę od rana.

Dzisiaj mam dla Was jesienny set (bo już bałam się, że z braku czasu z letnich przeskoczę od razu na zimowe). Kapelusz w stylu angielskiego policjanta zakupiłam w Mohito :)





 




Długie kozaki za kolano to moja miłość nieprzerwanie od kilku sezonów. Ciężko je niestety dostać. Te akurat są Wam już znane. Kupiłam dwie pary szare i czarne na wrocławskim zielaku.



Torebkę Love Moschino kupiłam w dużo obniżonej cenie na zalando.pl






kozaki/overknee boots - no name | dzianinowa sukienka/dress - h&m | torebka/bag - love moschino | płaszcz/coat - top sercet | kapelusz/hat - mohito

wtorek, 23 września 2014

Tobie Giddio

Moda ma swoich artystów, którzy tworzą ją od samego początku - czyli od kreski na kartce papieru. Należy do nich niewątpliwie urodzona w 1963 roku Tobie Giddio. Jej prace były publikowane w takich pozycjach jak George, Glamour, Harpers Bazaar, Interview, Manhattan File, Marie Claire, Mode, the New Yorker i wielu edycjach Vogue.




Uwielbiam sztukę z sylwetkami kobiet w roli głównej. Trudno mi jednak powiedzieć, czy umieściłabym bardziej realistyczne grafiki na ścianach swojego mieszkania. Kiedyś przeczytałam zabawny fragment tekstu, którego autorka podzieliła się swoją zasadą polegającą na tym, że nigdy nie zakłada na siebie t-shirtów z wizerunkiem kobiet, bo nie chce eksponować kogoś ładniejszego niż ona sama. Bardzo mnie to wtedy rozbawiło, ale pomyślałam sobie - święta prawda! Przyjęłam tę zasadę za własną, tak więc jedynym miejscem, gdzie mogę zachwycać się kobiecym pięknem objawiającym się pod różnymi postaciami, niech będzie ten blog.






foto: pinterest.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...