wtorek, 26 marca 2013

H&M spring

Daphne Groeneveld, Lindsey Wixson, Liu Wen i Joan Smalls – gwiazdy najnowszej kampanii H&M i młode pokolenie światowych supermodelek

źródło: hm.com

A poniżej okładka 1990 roku autorstwa Petera Lindbergha, na której widnieje Naomi Campbell, Christy Turlington, Linda Evangelista, Cindy Crawford i Tatjana Patitz, które przez długie lata zliczane były do czołówki światowych topmodelek. Na porównanie jednych z drugimi natknęłam się w sieci, ale jakoś nie jestem do końca przekonana, czy faktycznie którejś z Pań powyżej uda się osiągnąć szczyty, na które wspięły się ich starsze koleżanki.

źródło: http://www.coverbrowser.com/image/vogue/139-1.jpg

środa, 6 marca 2013

Otello

             Ostatni raz w operze byłam naście lat temu, jako mała jeszcze dziewczynka. Był to operowy szlagier Jezioro Łabędzie w Sankt Petersburgu. Muszę przyznać, że pamiętam zadziwiająco dużo z tamtego wydarzenia. I chociaż pierwsze wrażenie było urokliwe, to nie wybrałam się od tamtego czasu do opery aż do zeszłego tygodnia.Wstyd się przyznać, że przez tyle lat spędzonych we Wrocławiu nie znalazłam na to czasu. Teatr - czemu nie? Ale do opery jakoś ciągle było mi nie po drodze, dlatego gdy tylko koleżanka zaproponowała mi wyjście zgodziłam się bez zastanowienia. 
                W pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, że niesamowite wrażenie robi samo wnętrze budynku. Od 1995 r. prowadzeniem opery zajmuje się prof. Ewa Michnik. Dzięki jej zaangażowaniu opera wrocławska realizuje również tzw. superwidowiska, czyli spektakle wystawiane w niekonwencjonalnych miejscach przeznaczone dla bardzo dużej widowni. Najczęściej wykorzystywane jest do tego wnętrze Hali Stulecia. Do największych, jak dotąd przedsięwzięć tego typu zalicza się wystawiona w 2003 roku na Odrze Gioconda.
              My wybrałyśmy się na szekspirowskiego Otella. Co prawda nie było to plenerowe przedsięwzięcie jakie miało już miejsce na Wyspie Piasek, którą na potrzebę sztuki zmieniono w wenecką fortecę, ale jak dla mnie przedstawienie równie porywające, tym bardziej, że wewnątrz budynku jeszcze nigdy nie byłam. 
              Przed wyjściem zapoznałam się z wszystkimi aktami i trochę obawiałam się, czy aby taka tragedia miłosna mnie nie znudzi. Na szczęście byłam w błędzie. Co więcej, nawet się trochę wzruszyłam na koniec ;) W sumie nie ma się co dziwić - aktor na scenie wkłada w śpiew całe swoje serce i to się czuje. Obawiałam się tylko jak to będzie z rozumieniem tekstu śpiewanego. Co prawda sztuka była po włosku, a z językiem tym radzę sobie dosyć dobrze, jednak miałam pewne obawy, że mogę mieć problemy ze zrozumieniem wszystkiego. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy zobaczyłam podwieszony pod sufitem telebim z napisami w języku polskim... Może to naiwne, ale naprawdę nie spodziewałam się, że będzie tłumaczenie :)
        Podsumowując powiem Wam tylko, że w przyszłym tygodniu będę już miała bilet na kolejne przedstawienie... ;) Tak więc polecam wszystkim naprawdę gorąco. Nie róbcie tego błędu co ja dotychczas!
     
źródło:  http://gfx.mmka.pl/newsph/409682/1033342.3.jpg
oraz  http://www.opera.wroclaw.pl/1/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...