czwartek, 11 października 2012

My first Lilou

       Pierwszy raz z biżuterią stworzoną przez Magdalenę Mousson-Lestang, która jest obecnie Prezesem Zarządu spółki Lilou spotkałam się niecałe dwa lata temu. Trzeba powiedzieć, że działania merketingowe marki stoją na bardzo wysokim poziomie, gdyż firma została wpisana do rejestru przedsiębiorców  15 stycznia 2010, a już po paru miesiącach moje znajome zwariowały na jej punkcie. Cóż za szybkość!  Dzisiaj Lilou podbija z sukcesem zagraniczne rynki. Pani Magdaleno - gratuluję!
             Pamiętam, że w moim wypadku nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, uwierzcie nie wiem z jakiego powodu :) Może dlatego, że wydawało mi się, że jest to biżuteria, której nie można sobie kupić samemu? To chyba ten grawer tak na mnie działał :) Dla mnie Lilou to przede wszystkim świetny pomysł na spersonalizowany prezent. Sama założycielka opisując filozofię Lilou wyznaje - Lilou jest czymś osobistym i niepowtarzalnym (...) To talizmany szczęścia, miłości, przyjaźni i wspomnień.   
              Tak, więc zaglądałam raz po raz do sklepu Lilou we Wrocławiu na ul. Wita Stwosza, gdzie Pani ekspedientka z niebotycznie długimi rzęsami (którą pozdrawiam!:)) cierpliwie znosiła moje "bezzakupowe"  podziwianie ;) Komu kupić? Z jednej strony, tak jak mówiłam- dobry prezent, a z drugiej- prezent dla nie byle kogo! Ostatecznie listę osób, którym mogłabym zrobić taki prezent w pierwszej kolejności ograniczyłam do trzech, z czego dwie to moja mamuśka (która w większości wypadków ma uczulenie na biżuterię) i B. (który od biżuterii raczej stroni;)). Tak więc z trójki została moja najlepsza przyjaciółka, również B., której talizman przyjaźni postanowiłam dać na urodziny.
                 A życie kołem się toczy... więc poniżej mój talizman przyjaźni od mojej kochanej B. Moje pierwsze i może nie ostatnie Lilou :)






7 komentarzy:

  1. Nie lubie bransoletek...nie (z)nosze bransoletek...
    Ale te pokazanae przez Ciebie bardzo mi sie spodobaly:)
    Moze na poczatek "kawalek sznurka"?mała nutka?..
    Kto wie,moze z czasem bede jak te bollywoodzkie tancerki brzęczała przy kazdym ruchu;).

    dzieki za inspiracje..
    E

    OdpowiedzUsuń
  2. albo jak Kożuchowska w rodzince.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszcze przyjaciolki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem.... nie ma lepszej od niej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna ta zawieszka niech Cie chroni na każdym kroku :))

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny! uwielbiam takie spersonalizowane prezenty, mają dużą wartość sentymentalną:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...