wtorek, 12 lipca 2016

Fendi - Legends and Fairy Tales

Podczas minionego weekendu odbył się jeden z najpiękniejszych pokazów mody, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. Dom mody Fendi świętował swoje 90 urodziny i zorganizował pokaz "na wodzie" fontanny di Trevi zatytułowany Legends and Fairy Tales. Kolekcja powstała pod czujnym okiem Karl'a Lagerfeld'a, który obecnie kieruje marką. Z pewnością przebieg kariery tego Pana budzi ogromny respekt, jednak pamiętam, że jeszcze w czasach gdy Lagerfeld kierował domem mody Chanel, nie raz myślałam sobie co też o niektórych jego pomysłach pomyślałaby sobie Gabrielle -założycielka tej marki.





Fontanna di Trevi to jedna z największych atrakcji turystycznych Wiecznego Miasta. Byłam kilka razy w Rzymie, jednak podczas mojej zeszłorocznej wizyty fontanna była nieczynna, pozasłaniana rusztowaniami... trwał remont. Co ciekawe dom mody Fendi przeznaczył ponad 2 mln euro na remont tej oraz kilku innych fontann położonych na terenie Rzymu. To bardzo ważny gest, który mógłby stać się wzorem dla innych marek. 






Inspiracja do stworzenia kolekcji była książka East of The Sun and West of The Moon. Zamieszczone w niej ilustracje zostały odwzorowane na użytych tkaninach. Trzeba przyznać, że dzięki temu wydarzenie nabrało iście bajkowego wymiaru. 





Od kilku dni podziwiam te zdjęcia i nie mogę się na nie napatrzeć. Należę do osób, które traktują modę jako składową sztuki, dlatego zaprezentowana przez Fendi forma artystycznego przekazu - w którym moda i sztuka tworzą jeden spójny obrazek - jest dla mnie po prostu perfekcyjna. 



 
foto: http://www.the6milliondollarstory.com/fendi-legends-and-fairy-tales-at-fontana-di-trevi/ www.coolchicstylefashion.com  

Wydarzenie to sprawiło, że dom mody Fendi podniósł wysoko poprzeczkę na wielu płaszczyznach, poczynając od dobroczynności, poprzez piękno kolorów i tkanin, a skończywszy na zapierającej dech oprawie. Czekam z niecierpliwością na więcej!

Pozdrawiam i do następnego!
A. 

niedziela, 10 lipca 2016

Polska jest piękna - Jezioro Sławskie...

Żeby odnaleźć odrobinę "świętego spokoju" nie trzeba wcale przemierzać amazońskiej dżungli podczas minimum miesięcznej wyprawy. Prawda jest też taka, że nie każdego na taki egzotyczny wyjazd stać, nie każdy ma czas i nie każdy ma też chęci, żeby opuszczać granicę naszego pięknego i - odpukać - bezpiecznego kraju, w którym pająki mają odwłoki nie większe od złotówki. Takim właśnie osobom polecam weekend nad jeziorem, zalewem.... wszędzie tam gdzie kawałek wody i zieleni pozwala nacieszyć się przyrodą i odpocząć od codziennych zajęć. Sieć wodna w Polsce jest dość gęsto utkana. Chyba każdy może powiedzieć, że w jego okolicy znajduje się jakaś rzeka albo jezioro, które malowniczo wplatają się w krajobraz. Dlaczego nie korzystać z takich miejsc? Oglądając telewizornie można odnieść wrażenie, że próbuje się nas zniechęcić do przebywania na łonie przyrody. Kleszcze, komary, węże, barszcz sosnowskiego... Kup specyfik na "to", kum specyfik na "tamto"... Nie dajmy się zwariować. Jeżeli będziemy ostrożni, to na pewno nic złego nam się nie stanie i naprawdę miło spędzimy czas. 
Mi niedawno udało się spędzić świetny weekend na żaglach w Sławie. Z mojego rodzinnego domu jest dosyć blisko do Pojezierza Wielkopolskiego i Niziny Wielkopolskiej. Jak widać pobyt nad jeziorem w Polsce, nie oznaczy wyłącznie kierunku Mazury. 








Pogoda świetna, a do tego cisza i spokój... Czego chcieć więcej? Oczywiście w okolicy są mniej i bardziej zatłoczone miejsca, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Wzdłuż jeziora położone są ośrodki wypoczynkowe z własnymi plażami, pola biwakowe, domki letniskowe... Infrastruktura turystyczna naprawdę godna pochwalenia, a do tego widać jak z roku na roku ciągle się rozwija. Na pokładzie mieliśmy wszystkie sprzęty potrzebne do przygotowywania posiłków, więc niestety nie mam zbadanej okolicy na tyle, żeby polecić Wam jakieś ciekawe miejsce, w którym można dobrze zjeść. Może przy kolejnej wizycie - sezon jeszcze długi!

Do następnego!
A. 

środa, 11 maja 2016

Gdzie kupujemy perfumy?

"Perfumy to niewidoczny, ale niezapomniany i niedościgniony dodatek. 
Są zapowiedzią przybycia kobiety, pobrzmiewają jeszcze, gdy ona już odeszła."
Coco Chanel

Każda z Was z pewnością ma swój ulubiony zapach. Co ciekawe upodobania zapachowe, podobnie jak i smakowe z czasem mogą ulegać zmianie. Mam perfumy, których zapach od zawsze mnie fascynował i jest to Eden Cacharel'a oraz takie, które kiedyś wydawały mi się mniej interesujące, a teraz są jednymi z moich ulubionych, jak Modern Muse od Estée Lauder. Lubię mocne i wyraziste zapachy, więc te drugie wcześniej uważałam za zbyt delikatne. Oprócz tego zawsze staram się mieć w torebce jakiś "podręczny zapach", który ma działaś odświeżająco w ciągu dnia - obecnie jest to widoczny na zdjęciu Hugo Boss.




Zapach to element naszej tożsamości. Potrafi powiedzieć tyle samo o człowieku, co ubranie. Działa na zmysły. Uspokaja lub pobudza... Jednym słowem pełni wiele funkcji, nad którymi na co dzień w ogóle się nie zastanawiamy. Nie bez powodu ludzie bardzo szybko nauczyli się zamykać go w bajecznie wyglądających butelkach, których ceny często przyprawiają o zawrót głowy.



Skoro już jesteśmy przy cenach, to napiszę kilka słów o tym, gdzie warto kupować perfumy. Odpowiedź niby prosta - w perfumeriach. Ostatnio powstaje ich coraz więcej, a co ciekawe oferta wielu z nich dostępna jest wyłącznie w internecie. W tym miejscu dochodzimy do sedna mojej wypowiedzi, ponieważ chciałam Was namówić na zakupy i udowodnić, że perfumeria internetowa niczym nie różni się od tych, które odwiedzacie w galeriach handlowych. Oczywiście powiecie od razu, że przez internet nie można nic powąchać, a dla niektórych z Was wycieczka do sklepu z perfumami, to jak.... pielgrzymka.... spacer po ogrodzie.... wycieczka do krainy czarów.... czy inny tego typu rytuał, którego jako człowiek oszczędny i praktyczny nigdy nie zrozumiem - no offence. Wszystko to oczywiście jest prawdą, ale jeżeli już wiecie konkretnie, które perfumy, kosmetyk.... etc. chcecie nabyć, to przejrzycie najpierw oferty sklepów internetowych. Pamiętam, że sama na początku byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tematu. Zniżki sięgające niemal 50% ceny oferowanej za perfumy damskie w sklepach stacjonarnych... brzmi podejrzanie - coś musi być nie tak, prawda? Mimo wątpliwości postanowiłam złożyć jedno zamówienie na tzw. "próbę" i... od tamtego czasu stacjonarne perfumerie odwiedzam tylko wtedy, kiedy chcę wybrać jakiś kosmetyk, którego nie próbowałam nigdy wcześniej.
Jednym z tego typu internetowych przybytków jest sklep e-glamour. Znajdziecie tam nie tylko perfumy, ale także wiele innych kosmetyków przeznaczonych do makijażu, a także pielęgnacji twarzy i ciała. W każdym tygodniu dodatkowo organizowane są promocje. Można wybrać dogodne dla siebie formy dostawy i płatności. Chyba nie ma wśród Was takich osób, które mają ogólne obawy na temat tego, czy paczka w ogóle przyjdzie. A jeśli są, to zawsze możecie skorzystać z opcji płatności przy odbiorze.
Na koniec najważniejsza wątpliwość - jakość. Czy to "takie" same perfumy, jak w stacjonarnych perfumeriach? Z moich doświadczeń wynika, że tak - nie widzę żadnej różnicy. Zrobiłam też mały rekonesans wśród moich znajomych i wszyscy zgodnie potwierdzają, że do tej pory nigdy nie rozczarowały ich takie zakupy. Po co więc przepłacać? Pamiętajcie, że cena poszczególnych produktów, to składowa wielu różnych elementów. Koszty prowadzenia stacjonarnych sklepów są ogromne, a w ostatecznym rozrachunku i tak przerzucane są na konsumentów. Cena niższa o 30% nie powinna więc budzić żadnych podejrzeń, ponieważ jest to standard wynikający z niższych kosztów dystrybucji. Natomiast 50% od ceny oferowanej przez stacjonarne sklepy, to tak naprawdę promocja w wysokości niecałych 30 % liczonych od opisanego standardu oferowanego przez sklep internetowy. Żadna wyższa matematyka, po prostu trzeba to sobie uświadomić.



Mam nadzieję, że udało mi się chociaż trochę przekonać do zakupów w perfumeriach internetowych te z Was, które do tej pory nie korzystały z tego typu sklepów. Na koniec chciałam jeszcze zwrócić Waszą uwagę na małe DIY (lub jak kto woli - ikea hack), które zrobiłam z popularnym modelem toaletki - gipsowy dekor na ramie lustra i wymiana ciemnych gałek na kryształowe miały dodać jej nieco indywidualności. Z naciskiem na "nieco" rzecz jasna. 

Pozdrawiam i do następnego, 
A.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Wejście do Morii...



Witam Was słonecznie, wiosennie i po dłuższej - nieplanowanej - przerwie. Dużo kawy, dużo pracy, dużo nauki, dużo emocji... Niby wszystko to uwielbiam, ale w pewnym momencie miałam ochotę zwinąć się w kłębek i czekać na lepsze czasy. Powoli wracam do żywych i usiłuje wykrzesać więcej czasu dla siebie. 

Spacerując po Wrocławiu natrafiliśmy z B. na piękne drewniane drzwi z czerwonymi okuciami o wyglądzie przypominającym tolkienowskie wejście do Morii. Nie mogłam sobie odmówić zdjęć na takim świetnym tle. Patrząc na te ciemne kompozycje uświadamiam sobie, że czekam też niecierpliwie aż ze wzrostem temperatur ożywi się kolorystyka moich ubrań. 



 

shoes & jacket - zara
bag - guess
watch & trousers - calvin klein
sunnies - reserved




Pozdrawiam i do następnego!
A.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...