sobota, 1 sierpnia 2015

Croatia part I - Šibenik

Dalmacja, to według mnie najpiękniejsza część Chorwacji. Jak tylko pojawił się wyjazdowy pomysł, to nie miałam wątpliwości, że to właśnie w tym rejonie chciałabym spędzić swój urlop. Zdecydowaliśmy się na małą miejscowość Brodarica, położoną zaledwie 2-3 km od tętniącego miejskim życiem Šibenik'a. Wyjazdy we własnym zakresie mają tę wspaniałą zaletę, że będąc na miejscu może zwiedzać wszystko własnym samochodem, bez konieczności korzystania z lokalnych wypożyczalni. Jako, że najbliżej mieliśmy właśnie do Šibenik'a, to od niego rozpoczęliśmy zwiedzanie...



Šibenik to miasto położone na wzgórzu tuż przy ujściu rzeki Krka. Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od portu, w którym można zobaczyć wiele interesujących łodzi i naprawdę imponujące jachty. Można też rzecz jasna, zamiast na otoczeniu, skupiać się przede wszystkim na sobie nawzajem :)



Jedną z atrakcji turystycznych jest położona tuż przy porcie katedra łącząca w sobie zręcznie cechy stylu późnogotyckiego i renesansowego. Mieliśmy okazję przyjrzeć się jej bliżej podczas niedzielnej mszy. Niestety pobyt o tej porze roku w chorwackich kościołach stanowi prawdziwą mękę i nie ma nic wspólnego w przyjemnym chłodem jaki doświadczyć można przy wejściu do polskich przybytków tego typu. Do listy rzeczy, które należy zabrać ze sobą na wakacje dopiszcie koniecznie wachlarz - może się przydać w wielu okolicznościach.




Uliczki miasta tworzą prawdziwy labirynt, który prowadzi od wybrzeża, aż do twierdzy położonej na szczycie wzgórza. Kluczyliśmy więc razem z B. zupełnie bez planu, byle "do góry", zaglądając w każdy kąt.






Najlepsza pora na zwiedzanie o tej porze roku zaczyna się od godziny 16. Słońce jest już wtedy na tyle nisko, że w mieście panuje przyjazny cień. Nie oznacza to oczywiście, że nie jest gorąco, bo jest i to niemiłosiernie. W nocy za to, można się poczuć, jakby się maszerowało wewnątrz gigantycznego grzejnika: chodniki, mury... wszystko czego się człowiek dotyka oddaje ciepło zgromadzone w ciągu słonecznego dnia.

Pozdrawiam i do następnego!
Alicja

piątek, 31 lipca 2015

Villa Toscania w Nowym Gorzycku

Jak już wielokrotnie pisałam, sezon ślubny mieliśmy z B. w tym roku bardzo intensywny. Szkoda, że przed własną uroczystością nie miałam okazji tyle razy gościć się na tego typu imprezach i podpatrzyć wiele ciekawych rozwiązań oraz pomysłów. Wtedy widać najlepiej, co można byłoby wykorzystać we własnych planach. Wśród tych wszystkich przyjęć najbardziej podobało nam się to zorganizowane w Nowym Gorzycku w miejscu o nazwie Villa Toscania. Pewnie niektórzy z Was mogą kojarzyć już tę nazwę z telewizyjnego programu Magdy Gessler, która już podczas pierwszej wizyty stwierdziła, że serwowana jest tutaj najlepsza kuchnia włoska w Polsce. To duży komplement, ale myślę, że w pełni zasłużony. 


Miejsce jest przytulne, położone w malowniczym otoczeniu pagórkowatych pól, a w środku panuje klimat arkadyjskiej elegancji. Obsługa niesamowicie uprzejma, a kuchnia... marzenie - rewelacyjna. Bardzo lubię włoskie smaki, a prawdziwa Toscania była moim domem przez pewien czas i uważam, że w Nowym Gorzycku dzięki tej restauracji, można się poczuć, jak we Włoszech.W menu weselnym tradycyjne polskie smaki przeplatały się z tymi włoskimi. Byliśmy z B. tak zachwyceni, że szybko zdecydowaliśmy się, żeby zostać "pod słońcem Toscani" jeszcze jeden dzień dłużej. 


 
Obiad, który zamówiliśmy z karty był wyśmienity. Dla siebie wzięłam zielone ravioli wypełnione szpinakiem i ricottą, a B. zamówił spaghetti carbonara. 





Na deser było tiramisu i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tak świetnego deseru nie jadłam nawet będąc we Włoszech. Taki sam deser był podawany również w trakcie weselnego przyjęcia. Na uznanie zasługuje fakt, że był tak samo dobry niezależnie od tego, czy przygotowywany dla kilkudziesięciu osób, czy też tylko w ramach pojedynczego zamówienia.


Polecam, polecam, polecam... Mam nadzieję, że jak będziecie w tamtych rejonach albo np. w podróży nad polskie morze, to zatrzymacie się na chwilę w Nowym Gorzycku i odwiedzicie to wspaniałe miejsce. 

Pozdrawiam i do następnego!
Alicja

wtorek, 28 lipca 2015

Instagram mix

Witajcie po przerwie :) Przetrwaliśmy jakoś z B. sezon ślubów, a było ich aż pięć i szczęśliwie pomimo kilku komplikacji udało nam się wyjechać na długo wyczekiwany urlop. Nie przejrzałam jeszcze wszystkich zdjęć z urlopu, więc póki co wrzucam mix tego, co przez ostatni miesiąc publikowałam na instagramie. Mam nadzieję, że czasami tam zaglądacie :)





 "Śniadanie u Tiffany'ego" przeczytałam w jedno popołudnie. Zadziwiające jak odbiór książki różni się od filmu, który zdominowała kultowa postać Audrey. I film i książkę wpisuję na moją listę "ulubionych" z zastrzeżeniem, że są to zupełnie niezależne dzieła. Oprócz tego pochłonął mnie ostatnio "Król szczurów" i tę książkę szczerze Wam polecam. Nie wyobrażam sobie też już wyjazdu bez czytnika Kindle, dzięki któremu można zabrać ze sobą tyle książek ile się tylko chce, a wszystko zajmuje w walizce miejsce wielkości jednego zeszytu. Rewelacja!




 












 













Pozdrawiam i do następnego!
A.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...